Na stronie onet Trybunału Konstytucyjnego pojawił się komunikat o zarządzeniu przerwy w czynnościach służbowych Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego. W treści wskazano też Annę Korwin-Piotrowską jako osobę, która miała przejąć obowiązki związane z kierowaniem TK.
Trybunał Konstytucyjny zaprzeczył temu komunikatowi we wpisie w mediach społecznościowych. Instytucja mówiła o bezprawnym przejęciu swojej strony internetowej, co od razu podważyło autentyczność informacji widocznej na oficjalnym serwisie.
Bogdan Święczkowski na stronie TK
W opublikowanym komunikacie Bogdan Święczkowski został wskazany jako prezes TK objęty przerwą w czynnościach służbowych. To samo dotyczyło Bartłomieja Sochańskiego, którego wymieniono jako wiceprezesa. Z przekazu wynikało więc, że chodziło nie o pojedynczą zmianę techniczną, ale o bezpośrednie uderzenie w kierownictwo instytucji.
Tekst na stronie nie pozostawiał miejsca na interpretację: obowiązki związane z kierowaniem Trybunałem miała przejąć Anna Korwin-Piotrowska. Dla odbiorcy śledzącego sprawy TK to właśnie ten element był najważniejszy, bo wskazywał na próbę opisania natychmiastowej zmiany w zarządzaniu instytucją.
Trybunał Konstytucyjny i zaprzeczenie
Reakcja TK przyszła szybko i była jednoznaczna. Wpis w mediach społecznościowych zaprzeczył treści komunikatu opublikowanego na stronie, a instytucja podała, że doszło do bezprawnego przejęcia witryny.
To rozróżnienie ma praktyczne znaczenie dla każdego, kto śledzi działania Trybunału. Jeśli komunikat był skutkiem przejęcia strony, nie może być traktowany jak zwykłe ogłoszenie instytucjonalne, lecz jak sporna publikacja, której autorstwo i wiarygodność zostały zakwestionowane przez sam TK.
Spór nie dotyczy więc tylko treści o Bogdanie Święczkowskim i Bartłomieju Sochańskim, ale także tego, kto w ogóle mógł posłużyć się oficjalnym serwisem Trybunału. To właśnie odpowiedź na to pytanie zdecyduje, czy odbiorcy mają do czynienia z błędem, ingerencją czy inną formą naruszenia strony.







