Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Miał 72 lata, a Teatr Narodowy przekazał wiadomość o jego śmierci jako o zamknięciu kariery, która przez blisko pół wieku obejmowała teatr, film i telewizję.
Teatr Narodowy i dwa okresy
Teatr Narodowy poinformował, że Frycz był z nim związany w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. To ważny punkt tej historii: kończy się biografia aktora, który wracał do tej samej sceny po latach i budował na niej kolejne role bez potrzeby publicznego restartu wizerunku.
Urodzony 15 maja 1954 r. w Krakowie, ukończył krakowską PWST w 1978 r. i jeszcze w tym samym roku zadebiutował na profesjonalnej scenie jako Edmund w Damach i huzarach Aleksandra Fredry w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Taki start daje rzadko komu prostą drogę, ale właśnie od tej prostoty Frycz musiał zacząć budować pozycję, która przyszła później.
Stary Teatr i Jerzy Jarocki
Od 1989 r. przez kilkanaście lat należał do zespołu Starego Teatru w Krakowie, gdzie współpracował z Krystianem Lupą i Jerzym Jarockim. U Lupy zagrał w Nadobnisiach i koczkodanach oraz w Lunatykach. Esch, czyli Anarchii, a za rolę Iwana w Braciach Karamazow otrzymał nagrodę im. Aleksandra Zelwerowicza.
W tym samym nurcie jego repertuaru znalazły się także Astrow w Wujaszku Wani, Wierszynin w Trzech siostrach, Poncjusz Piłat w Mistrzu i Małgorzacie oraz Lear w Królu Learze. To nie był aktor jednego emploi; grał role, które wymagają ciężaru, dyscypliny i odporności na upiększanie własnej legendy.
Film, SB i późny zwrot
Frycz przyznał, że w młodości nie miał szczególnego szczęścia ani do filmów, ani do reżyserów. Po wprowadzeniu stanu wojennego funkcjonariusz SB zaproponował mu występ w filmie o przyjaźni polsko-radzieckiej, ale odmówił, mówiąc później: „No wie pan, możemy tak załatwić, że pan już w żadnym filmie nie zagra” i „Zamknęły się wrota kariery”.
Ta odmowa dobrze tłumaczy, dlaczego jego filmowa pozycja rozwinęła się szerzej dopiero w latach 90. i na początku XXI wieku, gdy pojawił się w Pożegnaniu jesieni, Egoistach, Tam i z powrotem, Pornografii i Pręgach. W praktyce oznaczało to późne, ale pełne domknięcie dorobku, który obejmował także regularną obecność w Teatrze Telewizji i nagrody na festiwalu Dwa Teatry za Juliusza Cezara, Kolekcję, Kontryma, Tango i Miłość na Krymie.
Dla widzów i ludzi teatru najważniejsze jest dziś jedno: Frycz odszedł, mając za sobą nie tylko długą listę ról, ale też rzadko spotykaną ciągłość pracy między Krakowem a Warszawą. Co było bezpośrednią przyczyną śmierci Jana Frycza, nie podano.







