Karol Nawrocki zdecydował w piątek o zawróceniu samolotu, którym miał lecieć do Senegalu. W tym samym czasie przed Trybunałem Konstytucyjnym trwał protest, a na jego terenie działała Policja.
Na stronie pojawiła się informacja o zarządzeniu przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego. To oznacza przerwę w wykonywaniu obowiązków kierownictwa Trybunału, ale materiał nie wyjaśnia mechanizmu tej decyzji ani jej bezpośrednich skutków organizacyjnych dla pracy TK.
Bogdan Święczkowski na proteście
Na miejscu protestu pojawił się Bogdan Święczkowski, a protestujący skandowali: „tu jest Polska!”. W tym samym czasie prezydent wylądował, a kolumna z jego udziałem wyruszyła z lotniska, co sugeruje, że decyzja o zmianie planu podróży została podjęta natychmiast po zmianie sytuacji wokół Trybunału.
W opisie sporu wokół TK pojawia się jeszcze jedna komplikacja: sędzia Anna Korwin-Piotrowska miała działać w zastępstwie prezesa, choć właśnie to działanie wywołało pytanie, czy prezes mógł być skutecznie odsunięty od czynności służbowych. To stawia w centrum nie sam protest, lecz to, kto w danym momencie może podejmować decyzje w Trybunale.
TK i decyzja po przylocie
W materiale pojawia się też stanowisko Anna Maria Żukowskiej, która napisała: „Instytucje w porządku konstytucyjnym to nie budynki. Instytucje to filary państwa. Polskie Państwo Podziemne mogło istnieć i działać sprawnie właśnie dzięki temu, że było powszechnie przez naród oraz społeczność międzynarodową uznawane. Istniało pomimo budynków. Bez powszechnego uznania i szacunku oraz ufności dla danej instytucji, będzie ona zawsze ułomna i skazana na polityczne rozszarpywanie. Albo jedni nie będą uznawać i publikować jej wyroków, albo drudzy. Trybunał Konstytucyjny w takim kształcie nie jest potrzebny obywatelom, bo wcale nie staje się on dla nich, tylko dla tych, którzy są aktualnie przy władzy. Siłą nie przywraca się praworządności. Siłą można spowodować tylko reakcję innej siły”.
Prezydent ma przyjechać razem z sędziami TK i dopiero wtedy podjąć decyzję. To zostawia sprawę w rękach osób, które są bezpośrednio objęte sporem o kierowanie Trybunałem, a nie w rękach samego protestu.







